Witam, mam problem. Miałem uszkodzony samochód (ktoś wjechał w moje zaparkowane auto), szkoda będzie pokryta z OC sprawcy.
Jego ubezpieczyciel nie chce jednak uznać wypłaty odszkodowania(taką formę wybrałem) za części oryginalne tylko za tańsze i gorsze zamienniki. Różnica jest bardzo duża bo wg kosztorysu ASO jaki zdobyłem kwota wypłacona mi przez ubezpieczyciela sprawcy jest ok pięciokrotnie niższa niż koszt naprawy w ASO z uzyciem oryginalnych części z logo producenta. Wobec nieskuteczności prób dogadania się z ubezpieczycielem sprawa trafiła do sądu gdzie ubezpieczyciel utrzymywał że zamienniki są OK i mogą przywrócić pojazd do stanu z przed szkody. Powołany na mój wniosek biegły sądowy(wyznaczony przez sąd z listy) zaprzeczył temu twierdzeniu i stwierdził że szkoda powinna zostać naprawiona przy użyciu części oryginalnych wobec bezwypadkowości auta o czym zapewniłem sąd zgodnie z moją ówczesną wiedzą.
W międzyczasie były oględziny auta przez biegłego(aby określić bezwypadkowość chyba) gdzie okazało się że jedna z uszkodzonych części była kiedyś wymieniana i w jeszcze jednym miejscu(nie pokrywającym się z uszkodzeniami) była naprawa lakiernicza, możliwe także że przednia szyba(też nie mająca związku z zakresem uszkodzeń których dotyczy to postępowanie sądowe) mogła być wymieniana(na nieoryginalną).
Podkreślić należy fakt który biegły stwierdził podczas oględzin że wszystkie z uszkodzonych w tej szkodzie części mojego samochodu były oryginalne(z logo producenta auta) łącznie z tą która była kiedyś wymieniana.
Moje pytania brzmią:
1. Czy oryginalność (lub nie) części nie będących przedmiotem postępowania sądowego(nie uszkodzonych przez sprawcę) a zamontowanych w tym pojeździe ma jakiś związek z wysokością odszkodowania?
2. Czy słusznie rozumuję że jeśli wszystkie części jakie zostały mi uszkodzone przez co poniosłem stratę były oryginalne to moim w pełni uzasadnionym prawem jest domaganie się uwzględnienia w wypłacanym odszkodowaniu części identycznych? (biorąc pod uwagę złożone przez biegłego w tej sprawie zeznanie że części alternatywne tzw zamienniki są od oryginalnych gorsze jakościowo i stanowią mniejszą wartość)
3. Problem mój obecny w zasadzie dotyczy sądu - sędzia albo nie posiada doświadczenia w takich sprawach albo jest delikatnie mówiąc mało inteligentny albo ma złe intencje. Postępowanie ciągnie się już wiele miesięcy, sąd jest nieporadny i moim zdaniem zwraca uwagę na głupoty nie poruszajac sedna sprawy a prawnik reprezentujący ubezpieczyciela zaciera widząc to ręce i wymyśla kolejne absurdalne tezy które ja muszę obalać i przeciąga sprawę. Widzę że sąd porusza się w tej sprawie po omacku. Pytanie brzmi - CO ZROBIĆ? Wszystkie dotychczasowe próby łącznie z powoływaniem się na korzystne dla mnie orzeczenia SN spływały po sędzi jak po kaczce, fakty i biegły swoje ona swoje...
Miał ktoś taki przypadek?